Zadania na piątek 25.09 dla Jeżyków

1. Słuchanie opowiadania „Jak Kolczatek szukał mieszkania”- Heleny Bechlerowej
W ogrodzie koło ścieżki stał sobie chochoł i rozmawiał z jesiennym wiatrem. Przyszedł do niego Kolczatek. Podniósł do góry nosek i popatrzył na słomianą osobę. Chochoł spojrzał z wysoka, potem ukłonił się miłemu gościowi.
– Czy mógłbym zamieszkać na zimę pod twoim słomianym dachem?- zapytał jeżyk.
– Zamieszkać u mnie?- zdziwił się chochoł- Nie. U mnie już ktoś mieszka.
Tego się jeżyk nie spodziewał. Kto może mieszkać pod chochołowym dachem?
– Ktoś bardzo piękny- powiedział chochoł. – Jeżeli zgadniesz, kto wie, może i dla ciebie znajdzie się miejsce.
– Ktoś bardzo piękny, mówisz. A jak ubrany?
– Latem ubiera się w czerwoną sukienkę. Ale teraz śpi, więc, proszę cię, mów ciszej.
– W czerwoną sukienkę, w czerwoną sukienkę….- powtarzał Kolczatek zamyślony.
– Nie chyba nie zgadnę. Powiedz coś więcej.
Chochoł pochylił się niżej i szepnął :
– Ona jest podobna do ciebie.
– Do mnie? Nigdy nie noszę czerwonej sukienki. Ani latem, ani zimą.
– Ale masz kolce. I ona też ma kolce.
Jeżyk usiadł i jedną łapką odliczył na pazurkach drugiej:
– Ma kolce, ma czerwoną sukienkę…. Nie wiem. Powiedz sam.
Ale chochoł nie chciał zdradzić tajemnicy. Powiedział tylko: Przyjdź do mnie w odwiedziny wiosną. Ona się obudzi. I jeżyk odszedł. „Przyjdę wiosną i zobaczę, kto mieszka pod chochołowy dachem. Ale gdzie znajdę mieszkanie na zimę?”

Nad stawem stała wierzba. Była rozczochrana i trzęsła się na jesiennym wietrze. Trochę ze strachem zapytał ją Kolczatek, czy da mu na zimę mieszkanie pod swoimi konarami.
Wierzba poruszyła ciemnymi włosami i powiedziała:
– U mnie już ktoś mieszka. Widzę, że masz ciekawy nosek i pewnie chciałbyś wiedzieć, kto. Tego ci nie powiem.
– Powiedz, chociaż jak wygląda- prosił jeżyk.
– Ma płaszczyk zielony jak trawa. Poza tym umie grać.
– Ma płaszczyk zielony jak trawa i umie grać….- powtórzył jeżyk.- Czy na skrzypeczkach? Bo jeśli tak to może świerszczyk?
Ale wierzba odpowiedziała trochę niecierpliwie, bo wiatr targał ją za włosy:
– Za dużo chciałbyś wiedzieć, mój kolczasty gościu. Przyjdź wiosną, zobaczysz.
Jeżyk spuścił ciekawy nosek.
– Nie pozostaje mi nic innego jak wrócić do ogrodu: coraz silniejszy wiatr się zrywa.
W ogrodzie za klombem leżał duży kamień. Z jednej strony mech zwisał mu jak broda.
– Czy nie mógłbym znaleźć u ciebie zimowego mieszkania?- zapytał jeżyk grzecznie.
Kamień, który nigdy w życiu nie ruszył się z miejsca, odzywał się też bardzo niechętnie. Mruknął grubo, tak jakby i głos miał obrośnięty mchem:
– U mnie już ktoś mieszka.
– U ciebie też? Kto?
– Oho, powiem ci głośno, wiatr usłyszy, zawoła mróz, zamrożą mojego lokatora.
– Powiedz, chociaż jak wygląda – prosił jeżyk.
– Jak wygląda? Mały, złoty…
– Mały, złoty? I co jeszcze?
Ale kamień nie powiedział już nic. Milczał zwyczajem wszystkich kamieni, tylko przez chwilę jeszcze drżała mu na wietrze siwa broda.
Jeżyk odszedł na drugi koniec ogrodu. Rósł tam krzak berberysu. Liści tu było na ziemi dużo, brunatnych, szeleszczących.
– Czy mogę zamieszkać u ciebie berberysie?
– Dobrze – zgodził się berberys.- Miękko tu będzie i cicho.
Więc jeżyk zagrzebał się w liściach , zwinął się w kłębek i zasnął…Spał, spał, aż przyszła wiosna, a z nią wszystkie wesołe wietrzyki. Jeden z nich obudził wierzbę nad stawem, drugo szepnął coś chochołowi do ucha, a trzeci rozwichrzył siwą brodę kamienia. Ostatni dmuchnął w posłanie jeżyka.
Wygrzebał się Kolczatek spod liści i poszedł do chochoła. Ale chochoła nie było przy ścieżce. Stał oparty o płot, słomiany płaszcz miał rozpięty i potargany. Na jego miejscu czerwona róża otrząsała rosę z pąków.
– Witaj! To ty mieszkałaś całą zimę pod słomianym dachem chochoła. Jesteś piękna!
Róża schyliła głowę. Kropelka rosy z jej płatka spadła jeżykowi na nos.
Pobiegł do wierzby. Nie była już czarna i rozczochrana, nie. Miała piękne, jasnozielone włosy, miękkie i pachnące wiosną.
– Kto mieszkał pod jej korzeniami? – przypomniał sobie jeżyk. – Aha! Ktoś kto ma płaszczyk zielony i umie grać.
– To ja – odezwała się zielona żabka, która właśnie siedziała pod wierzbą.
– Czy naprawdę umiesz grać? – zapytał jeżyk, przyglądając się jej białej kamizelce i rękawiczkom.
– Umiem. Przyjdź nad staw wieczorem, posłuchasz koncertu.
– Przyjdę. A teraz śpieszę się, bo muszę zajrzeć pod kamień.
– Muszę zobaczyć, kto to jest ten „mały, złoty”?! – myślał jeżyk.
Przyszedł w samą porę: właśnie spod kamienia wybiegła okrągła kuleczka, błyszcząca w słońcu jak drogocenny kamyczek.
– Stój, stój, kto ty jesteś, „mały, złoty”?! – wołał jeżyk, bo kuleczka już znikała pod młodą trawką.
– Ja? Żuczek. Jestem żuczek.
Jeżyk chwilę patrzył za nim.
– Wszyscy opuścili swoje zimowe mieszkania. Wiosna! Pójdę do róży, zaproszę żuczka i wieczorem posłuchamy razem koncertu żabek nad stawem.
—————————————————
– Zapoznanie dzieci ze zwierzątkiem „jeż” jego wyglądem oraz zwyczajami.
– Wytłumaczenie dzieciom dlaczego jeż szuka na zimę mieszkania.
– Gdzie Kolczatek znalazł schronienie na zimę.
 2. Zabawa ruchowa” jeżyki” – chodzenie po dywanie na czworakach.
3. Lepienie jeżyków z plasteliny – formowanie tułowia z plasteliny, jako kolców możemy użyć połówki zapałek
– doskonalenie zdolności manualnej
4. Pokoloruj obrazek

 

 

Publiczne Przedszkole nr 10

w Radomsku

Skip to content