Zajęcia na wtorek dla Misiów

Temat: Przyjaciele przyrody

  1. Oglądanie albumów, książek przedstawiających roślinność Polski, ze szczególnym zwróceniem uwagi na lasy.
  2. Oglądanie mapy fizycznej Polski; wskazywanie dużych obszarów leśnych, takich jak, np. Puszcza Białowieska, Puszcza Kampinoska, Świętokrzyski Park Narodowy, Tatrzański Park Narodowy.


Wyjaśnienie, że lasy są nazywane płucami Ziemi, bo produkują tlen, którym oddychamy, zatrzymują także pył i kurz, oczyszczając powietrze. Lasy to też domy zwierząt i teren, gdzie rośnie wiele roślin. Są również miejscem relaksu i odpoczynku dla nas, ludzi. Możemy w nich zbierać grzyby, jagody, poziomki, jeżyny, maliny… Z wybranych przez leśników drzew, po ich ścięciu i wysuszeniu, robimy meble, podłogi, a nawet domy. Drzewa iglaste (sosna, jodła, świerk) wydzielają olejki eteryczne, a z ich żywicy robi się syropy.

  1. Zabawa graficzna Drzewko.
    Dziecko dostaje kartkę z narysowanym (przez rodzica lub wydrukowanym z internetu) konturem drzewa i oznaczeniem, jak je wypełnić. W zależności od kształtu drzewa, wypełnia je trójkątami, małymi kołami lub ukośnymi kreskami.
  2. Słuchanie wiersza A. Widzowskiej Przyjaciele przyrody. (Tekst wiersza znajduje się w karcie pracy str. 8-9)

My, przedszkolaki na ziemskiej kuli,

wiemy, że Ziemię trzeba przytulić,

zadbać o lasy, powietrze, wodę,

kwiaty, zwierzęta – całą przyrodę!

To źle marnować wodę w kąpieli

od poniedziałku aż do niedzieli.

Po co bez przerwy nurkować w wannie?

Lepiej z prysznica zrobić fontannę!

Torba foliowa szczerzy zębiska.

– Jestem z plastiku, sztuczna i śliska.

Gdy będę plackiem leżeć na wodzie,

fokom i żółwiom chętnie zaszkodzę!

– Ja także! – wrzeszczy ze szkła butelka.

– W lesie się smażę niczym iskierka,

a gdy rozgrzeję się jak ognisko,

pożar wywołam i spalę wszystko!

– Czy wy nie wiecie, okropne śmieci,

że na planecie mieszkają dzieci?

Szust! Posprzątamy bałagan wielki,

osobno papier, plastik, butelki!

Pstryk! Pamiętamy, by gasić światło,

wiemy, że pożar wywołać łatwo,

a gdy widzimy sarenkę w lesie,

to nie wrzeszczymy, aż echo niesie!

Ten, kto przyrodę niszczy i truje,

niech się kolcami jeża pokłuje!

5. Rozmowa na temat wiersza:

– Czy dzieci z przedszkola wiedzą, że o Ziemię należy dbać? Dlaczego?

-Do czego zachęca wiersz?

-Co ma się stad tym, którzy nie dbają o przyrodę?

Karty pracy, cz. 4, s. 8, 9.
• Oglądanie obrazków, porównywanie ich.
− Czym różnią się obrazki?
− Czy łatwo rozpoznać, że to jest to samo miejsce? Dlaczego?
− Który obrazek wam się podoba? Dlaczego?
• Kończenie kolorowania obrazków i rysowanie po śladzie rysunku jeża.

  1. Słuchanie opowiadania L. Łącz Leśne opowieści

http://przedszkolemuchomorek.pl/?page_id=65873 – VIII. OPOWIADANIA

Popatrzcie, jacyś ludzie jadą na rowerach w naszą stronę – powiedziała nagle, w środku gęstego lasu, wysoka sosna do swoich koleżanek. – Pewnie znowu zatrzymają się na naszej polanie i zostawią po sobie pełno śmieci. Pamiętacie, jak było w zeszłą niedzielę?
Pamiętam, pamiętam – westchnął stary dąb. – Pogniecione papiery, jakieś słoiki, torebki
foliowe. Ohyda!
Właśnie, ale tamci byli jacyś inni. Ci wyglądają na rodzinę, bo są i starsze osoby, i dzieci.
Wszyscy mają kaski na głowach i takie fajne odblaski na kurtkach. Tamci, tydzień temu, strasznie hałasowali i krzyczeli do siebie.
I pewnie przez to, że nie mieli kasków i jechali slalomem między drzewami, ten jeden spadł z roweru i uderzył się w głowę o mój własny korzeń – dodała osika.
A co pani się tak trzęsie? – zakpił dąb. – Znów się pani czegoś boi?
Trochę się boję – przyznała się osika.
Czego tym razem?
Na przykład tego, że się tu zatrzymają, wyjmą nóż i powycinają na moim pniu jakieś litery.
Wszystkie drzewa zamilkły wystraszone. Zapanowało pełne zgrozy milczenie. Rzeczywiście, taka perspektywa wydawała się być przerażająca.
Nie bójcie się – odezwała się w końcu sosna. – Ci ludzie jadą cały czas ścieżką i wcale nie wrzeszczą.
Wszystkie drzewa wpatrywały się więc w jedną stronę, gdzie spodziewały się zobaczyć wyjeżdżających zza zakrętu rowerzystów. Po chwili na ścieżce pojawiło się pięć osób – rodzice i troje dzieci. Jadąc, rozglądali się, wyraźnie szukając miejsca na odpoczynek. W końcu trafi na słoneczną polanę.
Zatrzymajmy się tu – poprosiła mama. – Piękne miejsce. Możemy odpocząć i coś zjeść. Jestem bardzo głodna, zmęczyło mnie pedałowanie w takim tempie. Ledwo za wami nadążyłam.
Oj, coś nie masz kondycji – roześmiał się tata. – Dawniej to ja nie mogłem cię dogonić.
Kiedy to było! Teraz nawet dzieci są ode mnie szybsze i nie męczą się tak prędko.
Tak, tak, mamo – wtrącił się mały chłopiec. – Musisz częściej jeździć na rowerze, a nie ciągle samochodem. Dla zdrowia i dla przyjemności.
To prawda – mama wyjęła z płóciennej torby kanapki, jabłka i kompot w szklanym pojemniku, a tata zdjął z roweru zwinięty koc. Cała rodzina usiadła i jadła z apetytem.
Widzę, że na świeżym powietrzu nawet niejadki jedzą po trzy kanapki – zażartował tata.
Kończcie już. Najlepiej popijcie wodą mineralną. Pobawimy się. Może w wyścigi slalomem między drzewami? Albo… kto przejdzie po tym zwalonym pniu i nie spadnie?
Ja na pewno wygram! – pisnął najmłodszy chłopczyk.
Wygrasz, bo rodzice, jak zwykle, dadzą ci fory – mruknął starszy.
Wcale nie!
Wcale tak!
Nie sprzeczajcie się już! – tata tymczasem układał na polanie suche gałązki. – Tu będzie miejsce startu, a tu meta. Ustawcie się! Zaczynamy!
A mama? – spytała mała dziewczynka.
Ja chwilę odpocznę, bo potem nie będę miała siły wrócić. Poleżę na słońcu, może się nawet trochę opalę. Dobrze, że wzięłam krem z fitrem przeciwsłonecznym. Poprzednim razem spaliłam sobie nos.
Pamiętam, wyglądałaś jak klaun z cyrku – zaśmiał się najmłodszy chłopiec.
Na leśnej polanie zaczęły się zawody sportowe. Czas mijał szybko i przyjemnie, ale w końcu zasapany tata zdecydował, że powoli pora wracać do domu. Wszyscy zaczęli zbierać śmieci, papierki, butelki. Wsiedli na rowery i odjechali.
W lesie panowała cisza. Było już późne popołudnie, ptaki śpiewały coraz ciszej, zwierzęta też układały się do snu. Drzewa trwały w milczeniu.
Nie do wiary! Wszystko wysprzątali – przerwała milczenie sosna. – Bardzo mili ludzie.
Rzeczywiście, mili – potwierdził dąb. – Żeby wszyscy byli tacy!
A właściwie dlaczego ludzie, nawet starsi wiekiem, jeżdżą na wycieczki rowerami? – zamyślił się krzak leszczyny. – Jestem najniższy i widziałem, że ta pani była naprawdę zmęczona, a samochodem byłoby jej łatwiej.
Jazda rowerem jest o wiele przyjemniejsza i bardziej korzystna dla zdrowia – zatrzęsła się osika. – Pomyśl tylko – gdyby ludzie przyjeżdżali do lasu samochodami, ile byłoby tu spalin i dymu w powietrzu. Dawno byś usechł!
Ojej, to straszne! – posmutniał krzak leszczyny. I już nic więcej nie odpowiedział, bo przyznał w duchu, że osika jest bardzo mądra, chociaż
tchórzliwa.

− O co martwiły się drzewa, widząc ludzi zbliżających się do lasu?
− Jak rodzina zachowywała się w lesie?
− Czy drzewom podobało się zachowanie ludzi?

  1. Zabawa ruchowa Dzięcioł na drzewie.
    Dzieci stoją w lekkim rozkroku, skłonami i skrętami głowy naśladują dzięcioła stukającego w pień drzewa.
  2. Karta pracy Czytam, piszę, liczę, s. 78.

https://flipbooki.mac.pl/przedszkole/kolorowy_start_zplusem_6latek_czytam_pisze_licze/mobile/index.html#p=81

  • Czytanie, co robi przyjaciel przyrody.
    • Oglądanie oznak przyjaciela przyrody. Projektowanie własnej oznaki.

Publiczne Przedszkole nr 10

w Radomsku

Skip to content